SS-Hauptsturmführer Hans-Gösta Pehrsson | Die Freiwilligen

SS-Hauptsturmführer Hans-Gösta Pehrsson



Urodził się w 1910 roku. Był członkiem Szwedzkiej Partii Narodowo-Socjalistycznej (SSS). Po małżeństwie z Austriaczką, której przybrany ojciec był Duńczykiem, wyjechał do Danii gdzie pracował w firmie chemicznej w Kopenhadze oraz udzielał się w Duńskiej Partii Narodowo-Socjalistycznej (DNSAP) . W 1941 roku ochotniczo wstąpił do Waffen SS. Służył we Freikorps Danmark, brał udział w ciężkich walkach na froncie wschodnim. W 1942 roku został podoficerem i objął dowództwo plutonu karabinów maszynowych. Skierowano go następnie do SS-Junkerschule w Bad Tölz na kurs oficerski. Ukończył go w 1943 roku w stopniu SS-Untersturmführera. Potem otrzymał przydział do 11. pancernego batalionu rozpoznawczego SS, gdzie objął dowództwo nad 3. szwedzką kompanią. Przeszedł cały szlak bojowy batalionu, od Narwy do Berlina. W kwietniu 1945 roku został mianowany szefem oddziału bezpieczeństwa w sztabie Dywizji Nordland, w randze SS-Hauptsturmführera. Gdy wojna zbliżała się ku końcowi, dowódca dywizji Nordland, SS-Brigadeführer Joachim Ziegler nie chciał poświęcać dalej życia żołnierzy dla sprawy, która została już przegrana. Zaczął szukać możliwości ku temu, by jego ludzie nie trafili do Berlina. Pehrsson pomagał mu w pracy. Skontaktował się ze szwedzką placówką dyplomatyczną w Berlinie w celu pomocy jego rodakom w służbie Waffen SS, niestety bez powodzenia. W związku z tym działaniem został oskarżony o niesubordynację i aresztowany. Z jakiegoś powodu zwolniono go jednak kilka dni później i mógł ponownie objąć dowództwo nad swoją kompanią.

Hans-Gösta Pehrsson ze swoim południowo europejskim wyglądem na pewno nie był przykładem archetypu nordyckiego oficera Waffen SS, ale za to otrzymał najwięcej odznaczeń ze wszystkich Szwedów w tej formacji, jak i najwyższy stopień wojskowy. W ciągu trzech lata awansował z SS-Grenadiera na SS-Hauptsturmführera. Został wyróżniony obiema klasami Żelaznego Krzyża, Niemieckim Krzyżem w Złocie, Srebrną Odznaką za Rany (był ranny aż cztery razy), Odznaką Szturmową Piechoty, Srebrną Szpangą za Walkę Wręcz, Odznaką za Zniszczenie Czołgu. Kilku weteranów przekonywało, że tylko kwestią czasu było to, że zostanie przedstawiony do Krzyża Rycerskiego. Nigdy to jednak nie nastąpiło.

Po kapitulacji Berlina wraz z Erikiem Wallinem przedostał się do Szwecji, gdzie w kolejnych latach pracował jako sprzedawca. Za swoje zaangażowanie w Waffen SS zapłacił swoim prywatnym życiem. Jego żona została wydziedziczona przez swoich przybranych rodziców. O swoim mężu zaś powiedziała: jak wrócił do domu nic już nie było takie jak dawniej. Rozwiedli się w 1949 roku. Po kilku latach Pehrsson ożenił się ponownie i miał czwórkę dzieci. Zmarł w Sztokholmie na raka, w 1974 roku.

SS-Obersturmführer Seep Schrimer, dawny dowódca 4. kompanii w 11. batalionie rozpoznawczym SS w liście do Wilhelma Tieke datowanym na 14 kwietnia 1976 r. tak wspomina Pehrssona: „Był on dobrym kolegą. Lojalnym, honorowym i dzielnym. Posiadał bardzo dużą wiedzę i kompetencje z zakresu wojskowości. Nigdy nie odmówił pomocy tym, którzy jej potrzebowali, nawet gdy jego własne życie było w tym momencie zagrożone. Towarzysz broni był dla niego ważniejszy niż on sam, ponieważ ponosił odpowiedzialność za swoich ludzi i kompanię, którą dowodził. Uwielbiał ten rodzaj odpowiedzialności. Poza tym był on miłym, dobrym i życzliwym człowiekiem .”

Tymczasem Dr Jonel Orlet, dawny lekarz 11 batalionu rozpoznawczego SS w liście do Wilhelma Tieke z 5 maja 1976 roku pisze: „SS-Obersturmführer Pehrsson był facetem o stalowych nerwach oraz wspaniałym dowódcą. Jednak jako piłkarz był beznadziejny. Często graliśmy piłkę podczas wypoczynku w rejonie Mummasare [na Łotwie, przyp. T.B] i zawsze udawało mi się go przedrylować. Ale takie życie. Był on bardzo szanowany przez wszystkich, mimo tego, że nie brylował jako dusza towarzystwa, był raczej samotnikiem, który miał niewielki kontakt z innymi. Jego jasne myślenie zawsze skutkowało dobrymi decyzjami, i młodzi żołnierze nie bali się iść za nim choćby do samego piekła .”

Pehrsson był osobą o bardzo ludzkim podejściu do innych i nie cechowała go żadna forma politycznego fanatyzmu. W połowie 1944 roku zrozumiał, że wojna jest już przegrana. Zauważył, że po ciężkich i krwawych walkach nad Narwą morale jego żołnierzy bardzo spadło. Ze swojej własnej inicjatywy asystował wykończonym, pozbawionym złudzeń młodym żołnierzom z jego kompanii w locie do Szwecji, zamiast zmuszać ich do beznadziejnej walki.



Opracowanie i tłumaczenie: Tomasz Borowski
Źródło: wybrane numery Siegrunen Magazine autorstwa Richarda Landwehra.


SRH Die Freiwilligen jest grupą apolityczną. Symbole znajdujące się na stronie nie odzwierciedlają poglądów członków Stowarzyszenia, ani nie mają służyć propagowaniu jakichkolwiek ideologii totalitarnych.

Wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością SRH Die Freiwilligen i nie mogą być wykorzystywane bez zgody Stowarzyszenia.

uwaga